That obvious truth, there are many of you…

That obvious truth, there are many of you… „ oil on canvas 39×24 in 100/60cm 2020 Anna Wypych

Ta oczywista prawda, jesteś wielokrotnością.” olej na płótnie 100/60cm 2020 Anna Wypych




Painted for the solo show „Point of change – thought.” 2nd December, The Abend Gallery, Denver, CO, USA.
More about the show: http://annawypych.pl/?page_id=3195

Namalowany na wystewę indywidualną „Punkt zmiany – myśl”. 2 grudnia, The Abend Gallery, Denver, CO, USA.
Więcej o wystawie: http://annawypych.pl/?page_id=3195

Pomeranian Voivodeship
Realized with the financial support of the Pomeranian Voivodeship.


Województwo Pomorskie
Zrealizowano przy pomocy finansowej Województwa Pomorskiego.

Some time ago I listened to a podcast, an interview with the artist (link: https://www.johndalton.me/, John’s podcasts are great, and I’m sorry but I completely forgot who he was talking to then. I recommend you listen to them all!), and she said at one point something like: „this female duality is our thing, a feature common to all women.” Then I knew I had something interesting, a thought that could develop in an interesting way. After a while I was listening to another podcast Steven Bennett was introducing his collection on YouTube and listening, reminded me one of my earlier paintings „That obvious true, there is one girl not two”. Then those two sentences jumped into their places and merged in my head. I knew there will be new painting.

Somewhere in between…

she went for a wander,

to draw a breath

alone in the woods

flame

they are coming, versions of women

go simultaneously

I am many. We are many.

Jakiś czas temu słuchałam podcastu, wywiadu z artystką (link: https://www.johndalton.me/, podkasty Johna są super, i bardzo przepraszam ale zupełnie zapomniałam z kim wtedy rozmawiał. Polecam przesłuchać wszystkie!) i ona w pewnym momencie powiedziała coś w stylu: „ta kobieca dualność, to taka nasza rzecz, wspólna wszystkim kobietom cecha”. Wtedy wiedziałam że mam coś ciekawego, myśl , która może się interesująco rozwinąć. Po jakimś czasie słuchałam innego podkastu Stevena Bennett przedstawiał swoją kolekcję na youtubie i słuchając przypomniał mi mój wcześniejszy obraz „That obvious tru, there is one gril not two”.Wtedy te dwa zdania wskoczyły na swoje miejsca i się połączyły w mojej głowie. Wiedziałam ze będzie obraz.

Gdzies pomiedzy…

poszla się przejsc,

zaczerpnąć powietrza

sama w lesie…

płomyk

ida one, wersje koiety

ida jednoczesne

Jestem wielością. Jesteśmy wielokrotnością.

That obvious truth, there are many of you.

That sentence sounded like a spell in my head. Simultaneously, there are many like you, meaning that you are not alone, and there are many versions of you within you. You are a complex multi-dimensional entity that cannot be easily defined/crossed out.

Just a female thing. We are never one, duality is our universal trait in common, we are many in one body like we do many roles at once. Like we can be loving and killing almost simultaneously, switching in a blink of an eye. We are many.

I am a woman so I change.

How does the female mind work? Heart? It is all one and simultaneous. Like tangled cables. Like nature, you never know what she will show next.

Ta oczywista prawda, jesteś wielokrotnością.

To zdanie brzmiało mi w głowie jak zaklęcie. Jednocześnie, jest wiele takich jak ty, czyli nie jesteś sama, i jest też wiele wersji ciebie w tobie. Jesteś złożonym wielowymiarowym bytem, którego nie da się łatwo określić / przekreślić.

To po prostu kobieca rzecz. Nigdy nie jesteśmy jednym, dwoistość to nasza wspólna uniwersalna cecha, jesteśmy wielością w jednym ciele, tak jak pełnimy wile różnych ról w tym samym czasie. Np jesteśmy kochające i czułe i prawie w tym samym czasie okrutne i mordercze, zmieniając rolę w mgnieniu oka. Jesteśmy wielością.

Jestem kobietą, więc się zmieniam.

Jak działa kobiecy umysł? Serce? To wszystko jedno i jednoczesne. Jak poplątane kable. Jak natura, nidy niewiesz jak się odwinie.

That obvious truth, there are many of you.

While working on this painting, some of the different stories were coming to me. They are probably not quite about this painting, but somewhere right next to it.

Here are some of them:

1.

Mom, the wife went for a lonely walk, simply she just needed a moment to breathe. In the heart of the forest, she discovered a transition to a beautiful magical world. She went through. From then she visited it regularly, without telling anyone she kept it to herself. Although this new world was perfect, she always came home.

2

There is a place in the forest where is a fire that flame incessantly. It is always there, the heart of the forest, every day from the ancient times she comes constantly and adds to the flame a little bit, like Sisyphus, but only one who succeeds. She always comes.

3

She woke up and left the house. She walked as if everything around was subordinate to her – because it was so. She stopped in the middle of the street and the cars stopped. Slowly doors opened and the women stepped out. She raised her hand as if summoning, and everywhere around, women began to come from blocks, of car, shops. Tossing what they were doing. Others joined, helping each other, carrying children and elders, as if they were all joined together like ants by one purpose. When the last, weakest joined, they moved on. Slowly, at the pace of the slowest from them. They moved like a machine, unstoppable. They walked together. Millions of them. There was a change. Because the earth woke up.

That obvious truth, there is many of you.

It is a painting about wandering in the woods, walking alone. Because everyone needs a walk sometimes. To be alone for a while. Because freedom has different faces.

Ta oczywista prawda, jesteś wielokrotnością.

To zdanie brzmiało mi w głowie jak zaklęcie. Jednocześnie, jest wiele takich jak ty, czyli nie jesteś sama, i jest też wiele wersji ciebie w tobie. Jesteś złożonym wielowymiarowym bytem, którego nie da się łatwo określić / przekreślić.

To po prostu kobieca rzecz. Nigdy nie jesteśmy jednym, dwoistość to nasza wspólna uniwersalna cecha, jesteśmy wielością w jednym ciele, tak jak pełnimy wile różnych ról w tym samym czasie. Np jesteśmy kochające i czułe i prawie w tym samym czasie okrutne i mordercze, zmieniając rolę w mgnieniu oka. Jesteśmy wielością.

Jestem kobietą, więc się zmieniam.

Jak działa kobiecy umysł? Serce? To wszystko jedno i jednoczesne. Jak poplątane kable. Jak natura, nidy niewiesz jak się odwinie.

Ta oczywista prawda, jesteś wielokrotnością.

Podczas pracy przychodziły mi do głowy rożne, przeróżne historie. Chyba nie całkiem są o tym obrazie, ale jakby gdzieś tuż obok.

Oto niektóre z nich:

1.

Mama, zona poszła na samotny spacer, po prostu potrzebowała chwili dla siebie, żeby odetchnąć. W sercu lasu odkryła przejście do pięknego magicznego świata. Przeszła. Odtąd odwiedzała go regularnie, nikomu nic nie mówiąc zachowała go dla siebie. Choć ten nowy świat był idealny, zawsze wracała do domu.

2

Jest takie miejsce w lesie gdzie płonie niegasnący ogień. Zawsze tam jest, serce lasu, codziennie od prastarych czasów każdego dnia przychodzi ona i donosi płomień po troszeczku, jak Syzyf tylko taki któremu się udaje. Ona zawsze przychodzi.

3

Obudziła się i wyszła z domu. Szła tak jakby wszystko wokół było jej podległe – bo tak właśnie było. Stanęła na środku ulicy a auta się zatrzymały. Powoli drzwi się otworzyły i wysiadły z nich kobiety. Podniosła rękę jakby przywołując i wszędzie z okoła, z bloków z sklepów z aut zaczęły przychodzić kobiety. Rzucając co akurat robiły. Dołączały kolejne, pomagając sobie nawzajem, niosąc dzieci i starszych, jak gdyby wszystkie połączone jak mrówki jednym celem. Gdy ostatni najsłabsza dołączyła ruszyły. Powoli, w tempie najwolniejszej. Ruszyły jak machina, nie do zatrzymania. Szły razem. Miliony ich. Szła zmiana. Bo ziemia się obudziła.

Ta oczywista prawda, jesteś wielokrotnością.

Jest to obraz o błądzeniu w lesie, samotnym spacerowaniu. Bo każdy czasem potrzebuje się przejść. Pobyć samemu. Bo wolność ma różne wymiary.